Od Arissu
Młoda wilczyca lubiła noce. Cisza otwierała wrota ciekawości. Każdy dźwięk wzbudzał nieuniknioną ciekawość. Wolno wracała z łąki do swojej leśnej nory wsłuchując się w dźwięki ciszy. Była tak zamyślona, że nawet nie zwracała na nic uwagi. Nie zwróciła uwagi nawet na to, że nagle zjawił się letni, ciepły, ale w zamian za to obfity deszcz. Arissu stanęła w miejscu i popatrzyła w niebo. Była prawie bezchmurne, więc wydawać się mogło, że nie ma nawet możliwości na opady. Krople odbijały się od jej grzbietu, a potem leniwie spływały na ziemię. Opuściła głowę i przyspieszyła tempa. Z każdym krokiem przyspieszała. Jej spacer nagle zamienił się w bieg. Łapy mocno uderzały o ziemię, jednak robiła to z taką gracją, że nie odrywała ani kawałeczka trawy. Szanowała przyrodę, kochała ją. Matka natura, była dla niej jedyna bliską 'osobą'. Arissu była samotną wyspą. była serdeczna i koleżeńska, jednak w tych czasach nie szanowano inteligencji i przyjaźni. Liczyły się tylko korzyści materialne i jak to mówią: "przeżyją tylko najsilniejsi". Jej poprzednia wataha wykopała ją właśnie za 'paskudną szczerość'. Teraz błąkała się nie wiadomo gdzie, pozostawiona na pastwę losu. Nic ją nigdzie nie trzymało. Matka oddała życie, by jej potomstwo mogło żyć. Jednak z jej rodziny została tylko Arissu, która była w stanie sprzeciwić się bitwom i nie iść na gotową śmierć. Gdy była już obok swojej nory, w której spędziła około trzech dni zerwała gałąź leśnych malin i w pysku zaniosła do nory. Użyła magii by dodać malinom więcej wartości odżywczych, by być najedzonym. Nie jadła mięsa, gdyż mimo to, że była mięsożercą nie umiała zabić stworzenia. Wiedziała, jak cenny jest dar życia i jego strata nie mogła by być najmilsza. Zjadła więc maliny i zaczęła układać się do snu. Nagle usłyszała jakiś szelest. Ktoś przemykał się przez krzaki. Szybko poderwała się i wybiegła z nory nerwowo rozglądając się po polanie. Widniały tam piękne, uśpione kwiaty. Drzewa szumiały na wietrze. Poczuła miły powiew we włosach i odwróciła się by sprawdzić, co narobiło hałasu. W tym momencie w głębi lasu błysnęły błękitne oczy. Warknęła głośno: -"Czy ktoś tam jest?"- i zaczęła powoli stawiać kroki w kierunku mrugających w głębi ślepi. Była nadzwyczaj rozważna, by nie postawić o krok za dużo. Nagle oczasty stwór zacząć zbliżać się do wilczycy. Arissu skuliła uszy i lekko się cofnęła. po kilku sekundach z ciemności wysunął się blady pysk. Wtedy była już pewna, że jest to wilk. W tym momencie przestało padać. Arissu otrzepała się lekko z kropli i warknęła ponownie, tym razem ciszej: -"Kim jesteś? Nie mam złych zamiarów, proszę, pokaż się!" Nagle z ciemności wyskoczyła piękna, jasnozłotego umaszczenia wilczyca. Miała ona puszystą sierść, błyszczącą jak gwiazda pod wpływem światła księżyca. Można było zauważyć, że jest zaskoczona tą sytuacją podobnie jak Arissu. Podeszła na tyle blisko, że można było usłyszeć jej oddech i mruknęła. -"Nie jesteś stąd..."- i podeszła do młodej wilczycy by ją obwąchać. Młoda była trochę wystraszona, zamknęła oczy i starała się nie ruszać, by nie zapeszyć sytuacji. Jednak od obcej biło takie ciepło, jak od osoby bliskiej sercu. Mruknęła więc: -"N-niestety..."- dodała nieśmiało- "J-jestem tu-u... bodajże k-kilka d-dni..." Na to druga wilczyca odpowiedziała: -"Czym się denerwujesz? przecież nie chce Ci zrobić krzywdy...."- uspokoiła- "Jestem Misaki z Watahy Błękitnej Nocy... miło mi poznać tak delikatną duszę..."- ukłoniła się delikatnie i usiadła obok Arissu, która po momencie zrobiła to samo. -"J-ja n-noszę imię A-Ar-Arissu...!"- powiedziała nadal bardzo nerwowo-"Ja n-niestety nie nal -należę do ż-żadnej watahy... już nie..."- mruknęła smutno i opuściła wzrok. -"To przykre, wiem, że to nieprzyjemne, więc lepiej o tym nie rozmawiajmy, tak?"-dodała z uśmiechem-"Zdaje mi się też, że jesteś tu bardzo samotna, więc jeżeli chcesz, możesz trochę z nami pomieszkać, jak dla mnie to żaden problem... ale ja tu nie decyduję..." -"N-Na prawdę? Cieszę się, że mnie rozumiesz..."- warknęła radośnie, bo dotarło do niej, że ktoś ją szanuje- "P-postaram się być n-najmilsza jak mogę..." I tak wyruszyły w drogę. Przez ten czas Arissu zdążyła opowiedzieć Misaki swoją historię. Razem powoli zbliżały się do celu wędrówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz